
Często macie tak, że jeden kosmetyk towarzyszy Wam przez lata i wraz z
ilością zmarszczek na twarzy przybywa kolejnych pustych opakowań po tym
produkcie?
Ja TAKJ
Od lat wielu wierna w doli i
niedoli jestem podkładowi Maybelline Affinitone, którego kilkakrotnie miałam
zamiar zmienić i mimo, że dłonią już-już sięgałam po produkt innej firmy, to z
racji mojego całkowitego oddania, wracałam myślą i czynem do Maybelline.
Zaczęło się to kilka lat temu,
gdy jako młoda i make-upowo niedoświadczona licealistka stwierdziłam, że
wypadałoby mieć jakiś „dobry” podkład i jakoś wyglądać. Najpierw spróbowałam, również
z oferty wyżej wspomnianej marki, lekkiego piankowego Dream MATTE Mousse
Foundation.
Przyciągnęło mnie nowatorskie
opakowanie i ciekawie wyglądająca konsystencja. Wybrałam, zakupiłam i zaczęłam
testować. OK, wszystko fajnie pięknie, ale moja twarz (no dobra, cera) nie
wyglądała jak Adriany Limy, więc wkurzyłam się i zapuściłam babskiego focha. Owszem,
opakowanie wykorzystałam, ale bez zamiaru ponownego zakupu. Podkład nie krył
tak, jak – w mojej opinii – powinien, nie dało się nim zatuszować cieni pod
oczami czy wyprysków, natomiast myślę, że dobry będzie dla osób chcących
wyrównać koloryt skóry. Dziś dałabym mu 4/10.
Kolejną próbą z firmy na literę M.
był podkład 2-fazowy (tak, również przyciągnęło mnie krzyczące z silver screnu
„NOWOŚĆ” – ten typ tak maJ) – Superstay Silky Foundation.
Podkład krył lepiej niż
poprzedni, ale to jeszcze nie było to. Pierwsza faza, ta biała, rzeczywiście sprawiała,
że miałam uczucie gładkiej i miękkiej skóry, druga faza była już typowo
kryjąca. Fajnie to wszystko razem wyglądało, ale mimo tego, że podkład miał się
trzymać coś koło 16 godzin, to średnio to się u mnie sprawdzało. Ocena moja
(dana teraz pamięci) – 6/10.
Używam go już +/- 6 lat i nie
planuję zmian (mimo, że kusi mnie, aby spróbować tych MAC’owskich). Jedno
opakowane wystarcza spokojnie na długie miesiące, ponieważ z moich obliczeń
wynika, że podkład kupuję co ponad pół roku. Cena to ok. 30 zł, więc bez
tragedii. Co do odcienia to zazwyczaj biorę 16-kę, dość jasną, bo nie lubię
straszyć twarzą-maską. Nadkładając go rano wiem, że utrzyma się cały dzień i
nie muszę go co dwie godziny poprawiać. Kryje naprawdę dobrze, nie używam pod
żadnej bazy itp., chociaż może skuszę się na zakup jakiejś do przetestowania.
Jako, powiedzmy, 6-letnia użytkowniczka mogę
polecić, a co!
![]() |
| zdjęcia kosmetyków i modelek pochodzą ze strony Maybelline |





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz